Wszyscy artyści to…niewolnicy mody

Obserwując plotkarskie portale internetowe i oglądając zamieszczone tam zdjęcia celebrytów, bardzo często zastanawiamy się skąd nawet te mniej znane osobistości biorą kasę na ubrania od największych światowych projektantów mody? Otóż moi drodzy, nie wszystko jest takie kolorowe jak mogłoby się wydawać. Nie każdy z was pewnie wie, że istnieje coś takiego jak wypożyczalnia ubrań dla celebrytów. Za „jakąś tam” opłatą pani X i pan Y mogą po brylować na bankiecie z okazji premiery filmowej i z dumną miną polansować się na czerwonym dywanie. Wystarczy że przyjrzymy się czasem rozmiarom prezentowanych na nich ubrań czy butów. Myślicie że serialowa aktorka kupiłaby buty od znanego projektanta o 3 numery za duże, tylko dlatego że akurat w sklepie nie było jej rozmiaru, a dziś wieczorem musi być na bankiecie z okazji otwarcia nowego sklepu lub centrum handlowego? Nic bardziej mylnego. Znane firmy z myślą o tego typu „delikwentach” otworzyły wypożyczalnie swoich drogich kreacji. Oczywiście zniszczenie sukienki wartej parę tysięcy złotych lub butów za niewiele mniejszą kwotę obliguje artystę do zapłacenia całości kwoty za „zniszczone mienie”. Stąd też możemy bardzo często zaobserwować „sztywnych jak paragraf” celebrytów, sztucznie prężących się przed obiektywem aparatów fotograficznych. Mam nadzieję, że ten tekst nieco poprawił humor wszystkim tym, których niekoniecznie stać na sukienkę od Diora za paręnaście tysięcy złotych. Jednak modny chce być każdy, pobrylować na salonach także, w szczególności z tłumem fotoreporterów za plecami. Jednak większość artystów stała się niewolnikami mody, co bardzo często możemy obserwować na łamach prasy, w telewizji czy internecie.